<title_newspaper=”Trybuna Ludu”> 
<title_article=”W hucie 'Kościuszko' przed II zjazdem”> 
<author_1=”M.B.”>
<author_2=””> 
<language=”pl”> 
<style=”press”>
<year="1954">
<month="2">
<date=”1954-02-05”>
<period=”d”>
<status=”1_obieg”>
<support=”paper”>
To, że ruch zobowiązań w hucie „Kościuszko” daje tak poważne efekty, jest w dużej mierze zasługą organizacji partyjnej, jej umiejętności sięgania do energii i inicjatywy załogi, koncentrowania jej uwagi na najważniejszych zadaniach.
Niedawno w stalowni wystąpiła groźba załamania się planu produkcyjnego, związana z trudnościami w regularnej dostawie surówki. W sierpniu ub. roku w takich samych warunkach stalownia wykonywała zaledwie 91,8 proc. planu miesięcznego. Do powtórzenia się tego, nie można było dopuścić.
Przez szczegółowe rozpracowanie harmonogramów robót poszczególnych brygad, kierownictwo stalowni zobowiązało
się zlikwidować zakłócenia w pracy brygad piecowych. Zabiegi kierownictwa zabezpieczały wykonanie planu stalowni, zmniejszonego o wydajność remontowanego pieca. Ale to nie wystarczało. Stal była potrzebna, bez niej nie mogło być
mowy o zobowiązaniach walcowni, o zobowiązaniach załóg wielu innych fabryk uzależnionych od dostaw z huty. Komitet zakładowy skoncentrował swoją uwagę na stalowni. Zaczęto szukać rezerw. 
W stalowni każda brygada osiągała inną wydajność. Kiedy towarzysze przyjrzeli się bliżej pracy stalowników, stwierdzili, że ich osiągnięcia zależały nie tylko od warunków technicznych i wkładu pracy ale w dużej mierze od ich umiejętności, od metod jakimi posługiwali się. Np. drugi wytapiacz Humel na przebicie otworu spustowego potrzebował o wiele mniej czasu niż jego kolega.
Mistrz stalowni Gogolin wyróżniał się znów szybkością przeprowadzania pospustowych napraw pieca. Robił to na gorąco, bez chłodzenia. Swoją metodę miał także mistrz Imiolczyk. Wstępne prace przy naprawie pieca rozpoczynał już w trakcie trwania spustu. Czym innym wyróżniał się formierz stalowni Golenia. 
Komitet zakładowy wyłowił te najlepsze metody, ich twórcy zobowiązali się pomagać innym, przekazywać swoje doświadczenia. W ruch poszli agitatorzy, zwoływano zebrania grup związkowych i w oparciu o nowe doświadczenia, załoga stalowni wystąpiła z nowymi dodatkowymi zobowiązaniami produkcyjnymi. Wytapiacze, ładowacze, mistrzowie deklarowali gotowość skrócenia czasu wytopu o 15, 20 minut, a pierwszy wytapiacz pieca II, Józef Mańka nawet o 40 minut. 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
